czwartek, 8 lipca 2010
...
Za 5 dni minie 5 miesięcy od Twej smierci, a do mnie dopiero dotarło ,że Cię nie ma. Nawet nie wiedziałam iz mozna w jedną noc wylać ocean łez. Na pogrzebie nie umiałam płakać. patrzyłam na tą spokojną twarz jakgdyby spała.Płaczę w samotnosci tak chyba jest najlepiej. Przez te pół roku zmieniło się wiele. w Twoim domu zamieszkał ktos. Wystrój wnętrza się zmienił, zapach się zmienił, atmosfera się zmieniła. Mimo iz wnetrze tego domu sie zmienilo ja nadal pamietam kazdy centymetr Twojego mieszkania. Zamykam oczy i przenoszę sie tam. Siadam na kanapie w kuchni i czytam Ci. przysypiasz lecz ja czytam dalej jak by nic sie nie stało. przychodzą goscie, idziemy do pokoju. siadasz w fotelu, reszta na kanapie . rozmowy o wszytskim i o niczym. Usmiechasz się . czasem sie zloscisz " a to skurnol". Spacerujemy do drogi i z powrotem . tej zimy nie mogles spacerowac. bylo zimno, slizgo. brakowało Ci tego bardzo. Codziennie mówiłes, ze czekasz na lato. nie doczekales... Ile razy się łapałam ze chcialam isc cos Ci opowiedziec, a Ciebie nie ma już! Czesto wychodząc z domu spoglądam w Twoje okno w nadziei ze mi pomachasz przez nie. Wchodzę do zmienionego domu czuję się obco. Zastanawiam się gdzie jestem, u kogo? Ktos kreci sie po mieszkaniu, jakis maluch placze. a ja mysle co tu się dzieje?co sie stało? czy ja trwam w jakims snie? czy to moj obled? Nie umiem sobie z tym poradzic. Nic juz nie bedzie jak kiedys. Mogę tylko wspominac i płakać z tesknoty za tym co było...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz